czwartek, 8 marca 2012

Lepko, słodko, tłusto...

Po całym dniu bycia na uwięzi czarnej, okrutnej gumki i kilku wsuwek, moje włosy zasłużyły dziś na wyjątkowe traktowanie :) Co mogłoby sprawić im większą przyjemność niż relaksujące i uzdrawiające nawilżanie?:D
Nie, dziś maseczki nie będzie. Dziś na pierwszy plan wysuwa się o to ten Pan - olejek kokosowy do włosów:

Jednak - zanim zajmiemy się dokładniej gwoździem naszego programu - należałoby wiedzieć, dlaczego akurat olejowanie? Dlaczego akurat oleje są polecane i tak bardzo dobre do nawilżania kudłów? :)
Przede wszystkim - oleje zawierają składniki i związki, które występują naturalnie również w ludzkiej skórze. Ponadto w tłuszczach rozpuszczają się witaminy bardzo potrzebne włosom i skórze, czyli witamina A i E, a także F.

Oleje mają zbawienny wpływ na kłaczki, między innymi:

- zapobiegają nadmiernemu puszeniu się włosów
- zwiększają odporność włosa na działanie czynników zewnętrznych
- zapobiegają rozdwajaniu się końcówek
- podkreślają skręt włosów
- wygładzają powierzchnię włosa
- dodają włosom połysku
czyli to, czego każda z na chciałaby dla swoich włosów :)

Wybór olejów jest OGROMNY, zaczynając od kokosowego, przez rycynowy, migdałowy, jaśminowy, sezamowy, lniany, kończąc na musztardowym, z orzechów włoskich, a nawet czosnkowym :)
Do wyboru, do koloru, każdy znajdzie coś dla siebie, by w pełni usatysfakcjonować to, co NA głowie :)
Ja - póki co - uzbroiłam się jedynie w kokosowy.

Sporo informacji na jego temat (i wielu innych) znajdziecie TU :)

Ku memu lekkiemu zdziwieniu, okazało się, że olejek ten ma konsystencję...stałą i dopiero po odpowiednim rozgrzaniu, nabiera odpowiedniej formy :)






Ok, zajmijmy się lekkim opisem:
1. zapach? No cóż - dla mnie bomba! Tylko że ja uwielbiam wszystko, co kokosowe, więc wdychanie tego aromatu sprawia mi jedynie przyjemność :)

2. Reakcja włosów? - stają się lekko sztywnawe.

3. Jak dużo nałożyć olejku? Na pewno nie przesadzić :) Myślę, że łyżka stołowa starczy :) Bardzo dobrym sposobem jest: najpierw opuszkami palców wmasować trochę oleju w skórę głowy, a później stopniowo wsmarowywać w pasma włosów.

4. Na suche czy mokre? To podobno nie sprawia większej różnicy. Ja jednak czuję się lepiej, gdy nie muszę męczyć się wsmarowywaniem w suche włosy, kiedy to czasem mam naprawdę sporą szopę :)

5. Jak długo trzymać? Tak naprawdę to tyle, ile Wam się tylko podoba :) Optymalne minimum to 2, 3 godziny. Ja dziś pozwalam nawilżyć się moim włosów przez całą noc :)

6. Jak często? To zależy również od Was i Waszych włosów. Musicie zobaczyć, jak reagują one na oleje. Ja mam dość gęste i grube włosy, więc wcale nie tak łatwo o efekt przetłuszczenia się :) 

Włosy oczywiście myjemy :) 
To tyle póki co - rano zobaczymy, jakie będą efekty :) 

Ciao :)

1 komentarz: