Jednak zanim zacznę się nad tym rozwodzić, z tego oto miejsca chciałabym pozdrowić moje wierne fanki, które swoim specyficznym dopingiem bardzo mi pomagają :P
Ok, zaczynamy.
W poprzednim poście poruszyłam temat olejowania. Nie odchodzę od tego i staram się robić to jak najczęściej, zwykle przed samym snem nakładam sporą dość porcję na włosy, przeczesuję i kładę się spać :) Niestety skutkuje to obowiązkiem częstej zmiany pościeli ^_^
Oprócz wspomnianego już olejku kokosowego, udało mi się zaopatrzyć w kolejny nabytek substancji tłustej.
Moim nowym przyjacielem jest ten oto PAN
Bardzo go polubiłam. Mimo tego, że zapach jego odbiega bardzo daleko od przyjemnej woni olejku kokosowego (tutaj wali bardzo mocno ziołami :D), to nic nie mogę mu zarzucić. Musimy jednak przygotować się na to, że trzeba bardzo dobrze spłukać ten olejek, gdyż zapach może unosić się nawet po porannym prysznicu. Konsystencja jest bardziej rzadka niż oleista, kolor również jest dość specyficzny :)
Wrzucam kilka fot:
Wrzuciłam też skład olejku, a przede wszystkim zwracam uwagę na parafinę. W olejku kokosowym jej brak. Wiem, że u niektórych osób robi ona więcej szkód niż pożytku. Ja dzięki Bogu, a raczej moje włosy, dobrze reagujemy zarówno na ten olejek, jak i na kokosowy.
Ok, skoro już nawilżyłyśmy włosy nocą, zwlekamy się z łóżka i zmierzamy ku wannie. Tam czeka już na nas szampon, ale nie byle jaki szampon, otóż MÓJ szampon ma różowe opakowanie i uroczo pachnie. TADA!!:
Dlaczego tak bardzo lubimy ten szampon, a raczej żel?:D ponieważ brak jest w nim sylikonów! :D O tych jeszcze będzie wpis :)
Po porządnym umyciu włosów, przychodzi czas na odżywki i odżyweczki :)
Najpierw zajmijmy się tymi, które wymagają spłukiwania.
Niektóre maniaczki włosów używają odżywek do spłukiwania jako kosmetyku do MYCIA włosów. Mnie ten sposób nie odpowiada. Włosy są trochę przeciążona, poza tym osobiście kocham, jak mi się kłaki pienią :D
Listę szamponów bez sylikonów znaleźć możecie tu:
http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=235025
Dobra, to ja teraz zajmę się przedstawianiem moich dwóch odżywek do włosów bez spłukiwania. Jako że z powodu mojego ogromnego lenistwa, nie chcę mi się już lecieć do łazienki i cykać fotki, to wrzucam zdjęcia z internetu.
1. Odżywka Alterra z morelą i pszenicą, do włosów pozbawionych blasku i łamliwych.
2. Odżyska Garnier Aloe Vera - witalność i blask


Obie - jak widać są przeznaczone do włosów zniszczonych czyli takich jakie mam przyjemność mieć :P
Używam ich na zmianę, Jeżeli chodzi o zapach, o wiele bardziej preferuję garniera. Jest świeży i bardzo przyjemny, ale moje włosy chyba jednak kochają się mocniej w Alterrze. Ostatnimi czasy stosuję ją częściej i wydaję mi się, że kłaki powoli stają się przyjemniejsze w dotyku. Zwykle nie mam czasu, żeby zostawiać odżywkę długo na włosach (do wyjścia 30min, a ja często w rozsypce :P), ale jeżeli zdarza się spokojny poranek - tak jak dziś - zostawiam kosmetyk na ok. 5 min, a potem dokładnie spłukuję.
Ostatni, będąc w hipermarkecie, weszłam oczywiście do działu kosmetyków do włosów i rzuciły mi się w oczy te oto dwie, małe i naprawdę dość tanie (coś ponad 3zł za sztukę) odżywki BEZ SPŁUKIWANIA:
Pachną cudownie! :D Poza tym mają dość lekką formułę i nigdy jeszcze się nie zdarzyło, że przeciążyły mi włosy, mimo że nakładam ich naprawdę sporo na moje dość...obszerne włosy :D
Zapach oczywiście nie utrzymuje się w ogóle, ale mam wrażenie, że mają naprawdę dobry wpływ na moje włosy.
Opinie internautek na ich temat znajdziecie np. TU.
Ok, skoro już nawilżyłyśmy włosy, albo chociaż łudzimy się, że tak jest :D zabieramy się za stylizację :)
Tu zaczynają się lekkie schody, bo nigdy nie wiem czy użyć jakiegokolwiek specyfiku utrwalającego fryzurę (często robią mi się posklejanie strączki), a jeżeli już to którego.
Trochę się ich pozbierało w mojej kolekcji, ale ostatnio stosuję na zmianę albo zwykłą piankę stylizującą, a potem dufyzor lub żel lniany.
Czym jest żel lniany? Żel lniany to naturalny stylizator :)
A jaki jest przepis na żel lniany? Otóż taki:
1. Kupujemy NIEMIELONE siemię lniane:
2. Wlewamy szklankę wody do garnka, dodajemy dwie łyżki siemienia i gotujemy. Jak długo? Hmm u mnie to zwykle jest bardzo na oko, po prostu patrzę, kiedy zaczyna robić się żel, ale nie gotuję zbyt długo, gdyż potem jest problem z przecedzeniem.
3. Cedzimy przez sitko i odstawiamy taki żel. Gdzieś czytałam, że jest gotowy chyba po 12h? Ja go stosuję jak tylko wystygnie :D
Bardzo sobie cenię żel zrobiony z siemienia lnianego. Nie skleja włosów, poza tym jest doskonały do odświeżania włosów, kiedy wracam np. z uczelni, mam puch, a zaraz znów muszę gdzieś wyjść. Naprawdę polecam :)
Wrzucam zdjęcie moich włosów, tego, jak wyglądają po ilu? może miesiącu większego skupienia na nich. Moim zdaniem, mimo ostatnich kryzysów, jest naprawdę lepiej. Wydają się być bardziej sprężyste, odżywione i przyjemne w dotyku.
Wybaczcie pozę, nie była ona zamierzona, najwidoczniej musiałam poprawiać coś dłonią, a wyszłam na 'modeleczkę' xD
Ciao! :)

